E) Hoi An (23-25.02.2011)

Podroz do Hoi An byla jedna z ciezszych podrozy. Cala noc trzeslo, szalony kierowca trabil bez opamietania a z wnetrza autokaru zrobil antarktyde. Cienkie kocyki nie byly zbyt pomocne.

Marcin wczesniej opisal jak wygladala nasza droga z przystanku autobusowego do hotelu.

Po krotkiej drzemce, wyruszylismy na podboj miasta slynacego z najlepszych krawcow i szewcow, pieknej architektury kolonialnej, nie zniszczonej przez wojne oraz niepowtarzalnej atmosfery.

Podpisujemy sie pod ta opinia obiema rekoma. Hoi An jest przeurocze. Nieduze, spokojne, ale majace sporo do zaoferowania. Najpierw przeszlismy sie po kilku krawcach, poniewaz nosilam sie z zamiarem uszycia sukni z jedwabiu, ktory w Wietnamie jest dosc tani, ale chyba bylam zbyt zmeczona by podjac decyzje jaka sukienke chce, wiec skonczylo sie na przymiarkach i przejrzeniu kilku katalogow. Butow na razie nie potrzebowalismy, choc mozna bylo zamowic buty szyte na miare i nawet takie wedlug wlasnego projektu.

Stare miasto zachwyca troche podstrzalymi , ale ciekawymi budynkach, czesto wskazujacymi na wplywy chinskie. Waskie uliczki, kolorowe sklepy artystow, wystawiajacych piekne wyroby z ceramiki z masa perlowa, obrazy i bizuterie i brak charakterystycznego dla Wietnamu halasu ulicznego czyni to miasto naprawde innym od pozostalych. Warto wybrac sie na przepiekny most chinski i przejsc wzdluz rzeki, gdzie znalezc mozna przytulne kawiarenki i roznorakie restauracje. Na rzece stoja lodki, co sprawia, ze miasto przypomina wietnamska odmiane wloskiej Wenecji. W  Hoi An mozna tez zobaczyc jak panie zrecznie wyrabiaja kolorowe lampy chinskie oraz rzemieslnikow produkujacych najrozniejsze wyroby.

Wybralismy jedna z restauracji przy rzece, gdzie uraczyli nas sajgonkami z krewetkami oraz ryba z trawa cytrynowa podana w lisciu bananowca. Bardzo smaczne! Polecamy!

Dzien pierwszy zlecial nam na romantycznych spacerach po centrum miasta.

Nastepnego dnia, wypozyczylismy rowery i pojechalismy na plaze w Hoi An, ktora jest oddalona od centrum jakies 20-30 minut drogi rowerem. Bardzo fajna wycieczka. Co prawda drogi w Hoi An fatalne, dziurawe, lub momentami drogi asfaltowej brak, ale to co mijamy w trakcie przejazdzki bardzo urokliwe. Rolnicy z wolami pracujacy na polach ryzowych, gory i rzeka.

Plaza nas rowniez mile zaskoczyla. Szeroka, piekna, wysadzana drzewami palmowymi, prawie pusta. Morze spokojne, bez fal. Szkoda tylko, ze mielismy tak malo czasu. Na plazy spacerek, zabawy z nasza „pilka”czyli zeschlym koksem i krotki odpoczynek przed dluga podroza nocnym autobusem do Hue.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: