5. Laos (6.03-12.03)

Wyladowalismy wieczorem okolo godziny 7 . Lot byl bardzo przyjemny. Naczytalismy sie w internecie przed wylotem, zeby nie brac taksowki z lotniska bo drogo, ale odejsc pare metrow i znalezc tuk-tuka. Wysiedlismy z takim wlasnie planem…Zabralismy swoje plecaki z malenkiego lotniska i skierowalismy poza teren lotniska a tam glucho, ciemno, nawet zadnej lampy nie ma. Marcin jednak uparcie twierdzil,ze na pewno ktos sie zatrzyma. Mialam pewne watpliwosci, czy wogole ktos nas w tej gluchej ciemnicy zauwazy, ale po paru minutach marszu w koncu zatrzymal sie taksowkarz, ktory na lotnisku proponowal nam podwoze do centrum za 7 dolarow. Marcin do niego podszedl i chcial ponegocjowac, ale pan nie chcial opuscic. Za chwile zatrzymal sie drugi. Marcin do niego: “3 USD?”, on “6USD”, Marcin, so you go, a on do Marcin: ” so you walk”. Przekonujemy sie,ze jednak Laotanczycy nie sa tak skorzy do targowania sie. Pan kierowca chyba sie jednak wahal czy nas tak zostawic na srodku ciemnej jezdni, wiec ostatecznie podeszlismy do niego i skonczylo sie na 5 dolarach na dwie osoby. Plecaki zostawilismy w pierwszym napotkanym hotelu i udalismy sie na poszukiwania noclegu. Maszerowalismy ponad godzine, jak nie dwie zanim znalezlismy satysfakcjonujace nas miejsce, czyste i niedrogie. Noclegi w Luang Prabang sa generalnie urocze, ale kosztuja sporo, natomiast to co nas zachwycilo w trakcie tego poszukiwania to cisza i ludzie, z ktorymi rozmawialismy po drodze. Emanuje od nich niesamowity spokoj i sa niezwykle przyjazni. Nie narzucaja sie, nie sa nachalni. To byla dla nas duza odmiana po Wietnamie.

Caly nastepny dzien, az wstyd sie przyznac, przespalismy. Wietnam nas zachwycil, ale tez zmeczyl, szczegolnie dwa ostatnie dni. Chyba przyszedl na nas czas kiedy organizm powiedzial: STOP! Luang Prabang jest idealnym miejscem na wypoczynek. Cisza, spokoj, slychac tylko spiew ptakow, ewentualnie pianie koguta, mnisi odziani w pomaranczowe szary przechadzajacy sie w ciszy, domki z drewnem i ratanem, usmiechnieci ludzie, bogata przyroda, romantyczna rzeka Mekong, po drugiej stronie gory. Doszlismy do wniosku, ze troche tu zostaniemy i nie bedziemy sie spieszyc do Vientian.

CDN….

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: