A) Siem Reap & Angkor Wat (11.02-13.02.2011)

W Siem Reap wysadzono nas przy stoisku ustawiajacym riksze do hoteli. Znalezlismy druga pare, ktora nie chciala korzystac z “udogodnien” i wynegocjowalismy dobra cene do centrum. Nasz pan z tuk tuka zawiozl nas do polecanego guest house. Nie bylo tam najgorzej, poza tym, ze wchodzac na gore na moich plecach wyladowal karaluch, po suficie biegaly jaszczurki i okna sie nie domykaly. To jednak nie mialo znaczenia, bo bylismy tak zmeczeni, ze marzylismy jedynie i kapieli i jedzeniu.
Po krotkim odpoczyku udalismy sie do centrum Siem Reap. Miasto posiada bogata oferte roznej klasy hoteli ( w tym 5 gwiazdkowych), restauracji, barow, kawiarni. Jest nieduze, ale pbardzo przyjazne. Widac, ze otwiera sie na turystow. Polacamy ryneczek w centrum miasta na posilek. Za dolara czy dwa mozna zjesc naprawde pyszne danie. Ucieszyly nas nie tylko niskie ceny produktow i uslug, ale przede wszystkim bardzo zyczliwi, radosni i usmiechnieci ludzie. Caly czas nas zaczepiali, zagadywali, zartowali, ale nie byli nachalni. Dzien zakonczylismy malymi zakupami na nocnym rynku.
Angkor Wat
Pobudka o 5 rano, o 6 juz mielismy umowiony tuk tuk do Angkor Wat na ogladanie wschodu slonca. Na miejscu byly juz setki ludzi ustawionych z aparatami naprzeciw Angkor Wat. Usadowlismy sie na jednej ze swiatyn i czekalismy. Niestety slonce wzeszlo za chmurami, ale Angor wygladal i tak zachwycajaco. Caly dzien uplynal nam na ogladaniu swiatyn i domow XII-wiecznych miast. To wycieczka niezapomniana i warta polecenia. Mysle ze zdjecia lepiej opisza to czego w slowa trudno ubrac. Moze niekiedy denerwowac natarczywosc handlarzy i dzieci przy kazdej ze swiatyn. SZczegolnie dzieci. Nie rozumieja slowa: “nie”. Dalam sie skusic na kupienie branzoletek od jednej ze starszych dziewczynek, po czym przybiegla mala dziewczynka zeby ze zloscia wykrzyczec, ze jak ona mi pronowala wczesniej to ja nie chcialam. Dzieci konkuruja ze soba w kwestii kto sprzeda wiecej. Jesli juz chce sie cos kupic, lepiej nie kupowac od dzieci, bo chyba raczej nie radza sobie z emocjami.
W Angkor Wat jak i na ulicach mozna spotkac zespoly muzyczne, zlozone z ofiar wybuchow min. Sporo tez w Kambodzy ludzi oslepionych, oszpeconych na twarzy, bez reki lub bez nogi.
Pozytywnym jest fakt, ze dzialania ONZ na rzecz pomocy Kambodzy przynosza owoce. Bardzo wiele osob mowi dosc dobrze po angielsku,niektorzy takze w innych jezykach. W wiekszosci wsi sa tez juz szkoly, w ten sposob walczy sie ze stale istniejacym problemem analfabetyzmu. Niepelnosprawni czesto graja, maluja obrazy lub sprzedaja recznie robione pamiatki, w ten sposob zarabiajac na zycie.
Zwiedzanie Angkor zakonczylismy o zachodzie slonca.
Wieczorem przenieslismy sie do innego Guest House-Yellow Guest House-prowadzony przez bardzo mila rodzinke, czysty, dobra lokalizacja, polecamy goraco!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: